Planowana na dzień 16 kwietnia 2026 r. rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-753/24 może istotnie wpłynąć na sytuację tysięcy kredytobiorców posiadających kredyty frankowe. Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy bank może dochodzić roszczeń mimo ich przedawnienia, powołując się na względy słuszności oraz dopuszczalności takiego działania w świetle prawa unijnego, w szczególności Dyrektywy 93/13.

Jakie są okoliczności powstania sporu w sprawie C-753/24 dotyczącej kredytu frankowego?

Spór ma swoje źródło w umowie kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego zawartej w 2007 roku z Nordea Bank Polska S.A., którego następcą prawnym jest obecnie PKO BP S.A. Kredyt opiewał na kwotę 157 958 CHF i został udzielony na 40 lat w celu sfinansowania zakupu mieszkania. W praktyce środki zostały wypłacone w złotych  w wysokości 333 000 PLN  przy zastosowaniu mechanizmu przeliczeń opartego na kursach ustalanych przez bank.

Po niemal dziesięciu latach wykonywania umowy kredytobiorcy zakwestionowali jej warunki, wskazując na obecność niedozwolonych klauzul. W 2023 roku Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie stwierdził nieważność umowy kredytu frankowego w całości z powodu obecności niedozwolonych klauzul przeliczeniowych.

Dlaczego bank dochodzi zwrotu kapitału?

W następstwie unieważnienia umowy bank wystąpił z powództwem przeciwko kredytobiorcom, domagając się zwrotu wypłaconego kapitału w wysokości 333 000 PLN. Argumentacja banku opiera się na założeniu, że skoro umowa jest nieważna, to podstawa prawna świadczenia odpadła, a konsumenci powinni zwrócić otrzymane środki jako świadczenie nienależne.

Tego rodzaju roszczenia stały się jednym z kluczowych elementów sporów dotyczących unieważnienia kredytów CHF i są obecnie przedmiotem licznych postępowań sądowych w Polsce.

Kobieta stojąca w sali sądowej podnosi prawą rękę do złożenia przysięgi; po lewej stronie widoczne logo kancelarii.

Czy roszczenie banku uległo przedawnieniu?

Kluczowy etap sporu w  sprawie Rzepacz rozpoczął się w grudniu 2021 roku, kiedy bank wniósł pozew o zwrot wypłaconego kapitału wraz z odsetkami, uznając przekazane środki za świadczenie nienależne po upadku umowy.

W następstwie frankowicze podnieśli zarzut przedawnienia, wskazując że bak jako przedsiębiorca dysponuje trzyletnim terminem na dochodzenie roszczeń, który należy liczyć od momentu, w którym dowiedział się o zakwestionowaniu umowy przez konsumentów.

W realiach sprawy oznacza to, że termin ten rozpoczął bieg najpóźniej w 2017 roku, a zatem upłynął z końcem 2020 roku. W ocenie kredytobiorców prowadzi to do wniosku, że powództwo banku powinno zostać oddalone w całości.

Czy sąd może pominąć przedawnienie ze względów słuszności?

Istotą sprawy C-753/24 jest jednak to, że polskie przepisy dopuszczają możliwość nieuwzględnienia przedawnienia w wyjątkowych sytuacjach, gdy przemawiają za tym względy słuszności lub zasady współżycia społecznego.

To właśnie ta regulacja budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia prawa unijnego, w szczególności Dyrektywy 93/13. Z jednej strony daje ona sądowi szeroką swobodę orzekania, z drugiej jednak może prowadzić do sytuacji, w której konsument  mimo upływu terminu przedawnienia nadal pozostaje narażony na roszczenia banku.

Jakie stanowiska prezentują strony sporu w sprawie Rzepacz?

Kredytobiorcy konsekwentnie podnoszą, że roszczenie banku jest przedawnione, a jego uwzględnienie naruszałoby zasadę pewności prawa oraz ochrony konsumenta wynikającą z Dyrektywy 93/13. Podkreślają również profesjonalny charakter działalności banku, który dysponując zapleczem prawnym powinien dochować należytej staranności i pilnować terminów dochodzenia swoich roszczeń.

Bank z kolei stoi na stanowisku, że obowiązek zwrotu kapitału istnieje niezależnie od nieważności umowy, a całkowite pozbawienie go możliwości dochodzenia roszczenia byłoby nieproporcjonalne. W swojej argumentacji wskazuje także na krótki termin przedawnienia oraz okoliczności związane z zachowaniem kredytobiorców, które jego zdaniem mogły uzasadniać opóźnienie w dochodzeniu roszczenia.

Dłoń odkłada banknoty o nominale 100 zł na dokumentach leżących na biurku; po lewej stronie widoczne logo kancelarii.

Jakie pytania zostały skierowane do TSUE?

Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy przepisy prawa unijnego w szczególności Dyrektywa 93/13 oraz zasady skuteczności, proporcjonalności i pewności prawa sprzeciwiają się regulacjom krajowym pozwalającym na uwzględnienie przedawnionego roszczenia przedsiębiorcy wobec konsumenta ze względu na względy słuszności.

Odpowiedź na to pytanie przesądzi o dopuszczalności stosowania tego rodzaju wyjątków w sprawach dotyczących kredytów frankowych

Dlaczego wyrok TSUE może okazać się przełomowy dla frankowiczów?

Rozstrzygnięcie w sprawie C-753/24 może w istotny sposób wpłynąć na sytuację procesową tysięcy kredytobiorców w Polsce. Najważniejszym aspektem jest kwestia pewności prawa  obecnie nawet skutecznie podniesiony zarzut przedawnienia nie daje pełnej gwarancji wygranej.

Wyrok TSUE może jednoznacznie określić, czy konsument ma prawo polegać na upływie terminu przedawnienia, czy też musi liczyć się z jego pominięciem przez sąd. W praktyce przełoży się to bezpośrednio na poziom ryzyka finansowego związanego z prowadzeniem sporu, w tym ryzyka naliczenia odsetek i kosztów procesu.

Orzeczenie będzie miało także znaczenie systemowe  może potwierdzić, że bank jako profesjonalista ponosi pełną odpowiedzialność za skutki stosowania niedozwolonych postanowień umownych i nie może czerpać korzyści z własnych nieprawidłowych działań.

Dla frankowiczów oznacza to potencjalne wzmocnienie pozycji procesowej i większą przewidywalność sporów z bankami.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ):

Czy wyrok TSUE w sprawie C-753/24 będzie miał zastosowanie do już trwających spraw frankowych?

    Tak, orzeczenie TSUE będzie miało wpływ nie tylko na przyszłe sprawy, ale również na postępowania już toczące się przed sądami krajowymi. Sądy będą zobowiązane interpretować przepisy krajowe w zgodzie z wykładnią przyjętą przez Trybunał, co może wpłynąć na ocenę zarzutu przedawnienia w wielu aktualnych sprawach.

    Czy podniesienie zarzutu przedawnienia przez frankowicza jest wystarczające do wygrania sprawy z bankiem?

      Nie zawsze. Choć zarzut przedawnienia jest jednym z kluczowych elementów obrony, obecnie sądy mogą w wyjątkowych sytuacjach go pominąć, powołując się na względy słuszności. Właśnie ta niepewność jest przedmiotem rozstrzygnięcia w sprawie C-753/24, która może przesądzić, czy takie praktyki są zgodne z prawem unijnym.